KRS 0000084062 Program do rozliczania PIT 2014 online - e-pity 2016

Monika Bury – zbiórka 1 proc. na pokrycie kosztów akcji ratunkowej, po wypadku w górach Austrii.

Monika Bury całe swoje życie poświęciła dwóm pasjom – pracy z  dziećmi i górom.  Podczas wyjazdu w 2014 r. w austriackie góry, Monice zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Podczas  powrotu ze szczytu dziewczyna wpadła do szczeliny przy grani. Po upadku z 35 metrów, czekała 4 godziny na pomoc. Połamana, walcząc z  o życie, i o to by się nie poodmrażać. Długie i bolesne leczenie, rehabilitacja, to tylko część trudnych konsekwencji. Ratownicy przylecieli po Monikę helikopterem należącym do prywatnej firmy. Koszt jego udziału w akcji to 19 000 euro.

Wpłat dla Moniki można dokonać w każdej chwili przez stronę naszej Fundacji, klikając w link: http://www.fundacjakukuczki.pl//pages/darowizna.php a następnie wybierając wśród celów: "pomoc Monice Bury". Dla Moniki można również przekazać 1 % swojego podatku za 2016 rok.

List Moniki:
Nazywam się Monika Bury, mam 33 lata.W swoim życiu zawsze  robiłam to, co kochałam,  oddawałam się dwóm pasjom - dzieciom i górom. Pasja pierwsza, praca z dziećmi, nigdy nie przynosiła mi wielkich korzyści finansowych, ale dawała radość bycia z nimi. Pasja druga, góry. Nigdy nie  należałam do osób zamożnych, by być w górach, zaciskałam pasa, oszczędzałam, łapałam każde możliwe dodatkowe prace. Chwile w nich dawały mi wiele szczęścia i siły do działania wśród ludzi na nizinach.

W tym roku (2014), poprzez swoją głupotę, pierwszy raz nie wykupiłam ubezpieczenia. Wchodziłam na szczyt w Austrii, to miała być "prosta" góra, chciałam zaoszczędzić...

Podczas powrotu wpadłam do szczeliny przybrzeżnej przy grani. Była cała zasypana.. Spadłam 35 metrów,  czekałam 4 godziny na pomoc, połamana, walcząc z sobą o życie, i o to by się nie poodmrażać. Myślałam wtedy, byle tylko do szpitala, wszystko się ułoży. Może to nie rozsądne i głupie, ale kiedy zjechał do mnie ratownik najpierw powiedziałam mu, że nie mam ubezpieczenia. W chwili wyciągnięcia z szczeliny miałam 32 stopnie, złamaną rękę, obie nogi i kilka pomniejszych kości, zerwany mięsień. Po przejściu operacji trwającej 10 godzin spędziłam tydzień na intensywnej terapii. Obecnie od wypadku minął piąty miesiąc. Chodzę. Chodzę ponieważ mimo tego, że nie miałam jeszcze żadnej rehabilitacji (przewidziana jest na grudzień, albo styczeń) ćwiczę sama.

To, że żyję i jestem na nogach, to dla mnie cud. Jak to się mówi miałam "więcej szczęścia niż rozumu", mimo, że jeszcze nie jestem w stanie podjąć pracy, a do pełnej sprawności jeszcze muszę poczekać. Z zewnątrz nie wyglądam źle, blizny można ukryć, trochę kuleję.

W jednym mnie szczęście ominęło - za akcję ratowniczą dostałam milion różnych rachunków, na wszystkie pisałam prośbę o umorzenie lub rozłożenie na raty. Ratownicy byli tak dobrzy, że poszli mi na rękę. Część kosztów umorzono. Niestety okazało się, że helikopter biorący udział w akcji był z prywatnej firmy. Muszę zapłacić ponad 19 tys. euro, za sam helikopter. Zwozili mnie do niego ratownicy. Na rachunku jest napisane  czas udziału helikoptera w akcji ponad 2,5 h  leciałam nim maksymalnie 15 minut. 19 tys euro to dla mnie ogromna kwota. Nie mam żadnej własności, nie mam co  sprzedać, przez całe swoje życie nie zarobiłam takiej sumy.

Wiem, że brak ubezpieczenia to mój ogromny błąd, nie można zaoszczędzić na podstawowej sprawie. Ratownicy  „pocieszają” mnie, że nawet ubezpieczenie, nie pokryłoby w pełni kosztów akcji.

Jestem zła na siebie, wstyd mi bardzo... Walczę o to, by mi rozłożono rachunek na raty, ale i tak wiem, że nigdy go sama nie spłacę. Dlatego bardzo Was proszę o wsparcie i pomoc finansową.

Mówią, że człowiek uczy się na błędach, za swój zapłaciłam bardzo dużo i jeszcze płacę... Czytałam kiedyś na forum taką wypowiedź, nie wiesz czy nie będziesz następny.. Ja byłam następna popełniając najgłupszy błąd w życiu.

Pozdrawiam Was serdecznie Monika Bury

Fundusz im. Andrzeja Zawady Komu pomagamy Fundacja Himalaizmu Polskiego im. Andrzeja Zawady
Polski Związek Alpinizmu Klub Wysokogórki Warszawa
wspinanie.pl brytan